Problem zmiany opon pojawia się co roku. Wiąże się to z większymi kosztami dlatego kierowcy odkładają to możliwie jak najdłużej. Przy niskich temperaturach opony letnie przestają spełniać swoje funkcje, szybciej się zużywają. Najnowsza technika, stosowane przy produkcji opon, sprawiła że skład ogumiania letniego i zimowego jest zupełnie inny. Różnica mieszkanki stosowanej do wyrobu opon, nie pozwala także używać opon zimowych latem. „Zimówki” są za miękkie na rozgrzany asfalt.
Według producentów i sprzedawców opon ogumienie najlepiej zmienić, wówczas gdy średnia temperatura powietrza obniży się do siedmiu stopni Celsjusza. Nie wielu jednak kierowców, uważa to za obiektywną opinie. Choć niektórzy stosuje się to tej zasady, to zdecydowana większość twierdzi, że jest to jedynie chwyt marketingowy. Ma on skłonić użytkowników do szybszego, niż jest to konieczne, wydatku na nowe ogumienie. By zapewnić pełne bezpieczeństwo podczas poróżowienia zimą, producencie stosują w „zimówkach” miękką mieszankę kauczuku. Pozwala to uzyskać większą przyczepność w trakcie jazdy na lodzie czy śniegu. Droga hamowania skraca się diametralnie. Badania wskazują nawet różnicę 40 m w momencie, gdy samochód porusza się z prędkości 80 km/h do zera.
Wymiana opon jest niezwykle istotna, ale to nie zagwarantuje 100% bezpieczeństwa. Konieczna jest kontrola stan ogumienia. Szczególną uwagę należy zwracać na ciśnienie oraz głębokość bieżnika (do czterech milimetrów). |